Spotkałam podczas swoich podróży bardzo wielu Polaków. Choć często byli to ludzie ustawieni materialnie i zawodowo (z tym gorzej), to jednak towarzyszyło mi przeczucie, że wsiedliby bez wahania do samolotu do Polski.
Z całym szacunkiem dla Pańskich osiągnięć politycznych, od pewnego czasu nie czytuje kolumn politycznych. Domyślam się, że podobnie czyni spora rzesza Polaków i to nie tylko tych, którzy o degrengoladzie polskiej sceny politycznej mogliby dowiedzieć się już z brytyjskich, hiszpańskich i włoskich gazet? Jak Pan myśli, dlaczego?
Za granicą zawsze spotyka nas coś nieprzewidzianego. Meksyk zaskoczył mnie przede wszystkim tym, że mimo znajomości języka… tak trudno było mi się porozumieć z ludźmi. Różnica mentalnościowa między Europą a Ameryką Łacińską jest ogromna, większa, niż przypuszczałam. W Hiszpanii czuję się jak w domu, Meksyk do końca pozostał dla mnie obcym krajem.
„Times” napisał, że opublikowane ostatnio na pierwszych stronach europejskich gazet zdjęcia przedstawiające „rozpromienioną kanclerz Niemiec Angelę Merkel i Władimira Putina" przypomniały dobitnie o tragicznej przeszłości naszego kraju.